Rok zmian- podsumowanie 2019

Odważne decyzję, zmiany, podróże, niepewność, aż w końcu stabilizacja- tak wyglądał cały 2019 rok. Nie wiem dlaczego, ale poczułam ogromną potrzebę napisania podsumowania tego wszystkiego co się wydarzyło. A więc… zaczynamy.

Styczeń 2019

Trudno opisać to co działo się w mojej głowie w styczniu. To właśnie wtedy zaczęłam analizować swoje życie zawodowe, które od kilku miesięcy wywoływało we mnie wiele negatywnych emocji. Prowadziłam wtedy szkółkę angielskiego. O ile znam się na uczeniu, co wnioskuje po zadowolonych uczniach, tak totalnie nie ogarniam tej przedsiębiorczej strony. Krótko mówiąc, żadna ze mnie businesswoman. Jestem na tyle mało asertywna, że głupio jest mi upomnieć się o (własne zarobione) pieniądze. Dodatkowo ciężko jest samodzielnie prowadzić własny biznes (bez wcześniejszego doświadczenia) jednocześnie ucząc na cały etat. Długo można by wymieniać. Do tego doszły popołudniowe godziny pracy, których bardzo nie lubiłam i dużo innych aspektów o których nie chcę pisać.

Na przełomie grudnia i stycznia coś we mnie pękło. Postanowiłam, że muszę coś zmienić, bo nie żyję po to by pracować. Chcę pracować po to by żyć, spełniać swoje pasje i przede wszystkim być szczęśliwa.

Luty 2019

W lutym wszystko kręciło się wokół Wysp Kanaryjskich. Pierwsze dni miesiąca spędziłam na ostatnich przygotowaniach do wakacji. Robiłam plan podróży, szukałam, czytałam, zbierałam opinie- uwielbiam to!

13.02 wylecieliśmy całą rodzinką na Gran Canarię, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. Nie będę tutaj rozpisywać się o wyspie, ponieważ na blogu jest osobny post poświęcony temu wyjazdowi. Oczywiście zapraszam Cię do przeczytania.

W lutym podjęliśmy również decyzję o tym, że w tym roku ostatecznie wprowadzamy się do nowego domu co wiązało się z kilkoma bardziej i mniej przyjemnymi formalnościami.

Wtedy rownież zapisałam nas (pierwsze siebie, później Patryka) na kurs pilota wycieczek. Nie wiedziałam jeszcze wtedy jak bardzo zmieni się moje życie pod wpływem tej decyzji.

Marzec 2019

Już pod koniec lutego, kiedy ruszył kurs pilota wycieczek poznaliśmy grupę fantastycznych ludzi. Weekendy spędzane w Katowicach były niezwykle produktywne, ale również męczące.

Poznawaliśmy tajniki pracy pilota wycieczek, oprowadzaliśmy grupę po mieście, prowadziliśmy wycieczkę autokarową, braliśmy udział w zajęciach na lotnisku. To wszystko w najlepszej ekipie naszych nowych znajomych- pozytywnie zakręconych osób w różnym wieku, z różnym bagażem doświadczeń.

Oprócz kursu, w marcu podejmowaliśmy również pierwsze bardzo ważne decyzję związane z wykończeniem domu. Wstępny wybór płytek do łazienki, ostateczny projekt kuchni i wybór koloru naszych drewnianych schodów- spędzał mi sen z oczu. To naprawdę trudne decyzję 😉

Żeby tego wszystkiego było mało, dokładnie 27.03.2019 wypowiedziałam umowę najmu lokalu w którym prowadziłam lekcję. Nie wiedziałam jeszcze co będę robić po wakacjach, ale wiedziałam już, że nie wracam na stare śmieci.

Kwiecień 2019

Początkiem kwietnia wysłałam swoje CV do biura podróży, które szukało pilota wycieczek na wyjazd na Pomorze. Tak trafiłam na rozmowę kwalifikacyjną, na której właścicielka BP zaproponowała mi stażowy wyjazd do… Toskanii! Nie potrafię opisać słowami jak bardzo byłam wtedy zaskoczona i szczęśliwa. Można powiedzieć, że na dwa dni przed 26 urodzinami dostałam wymarzony prezent 🙂

13 i 14 kwietnia zakończyliśmy kurs Pilota wycieczek teoretycznym i praktycznym egzaminem, który nie skromnie mówiąc poszedł nam całkiem dobrze 😉

Po intensywnych tygodniach przyszedł czas na chwilę relaksu i 18 kwietnia wylecieliśmy ze słonecznego Krakowa na Majorkę. Niestety hiszpańska wyspa przywitała nas kiepską pogodą. Mimo tego, pierwszego dnia pobytu wypożyczyliśmy rowery i zwiedziliśmy stolicę Palma de Mallorca. Drugiego dnia pojechaliśmy na wycieczkę objazdową z sympatycznym Robertem- Polakiem który mieszka na wyspie od kilku lat. Mimo złej pogody, bardzo fajnie spędziliśmy czas.

27 kwietnia spakowałam swoją niebieską walizkę i ruszyłam do Toskanii.

 

Maj 2019

Zachwycona urokiem Włoch, pysznym jedzeniem, krajobrazami i pracą pilota wycieczek 4 maja wróciłam do domu. Po aktywnym tygodniu spędzonym w terenie wróciłam do moich uczniów. Ciężko mi było usiedzieć w jednym miejscu. Na szczęście ta monotonia nie trwała zbyt długo. 27 maja pojechałam na kolejną wycieczkę- tym razem było to moje ukochane Pomorze.

Pomiędzy jednym, a drugim wyjazdem również dużo się działo. Były to głównie sprawy związane z urządzaniem naszego domku. Jednak to właśnie pilotaże zajmowały wtedy moje myśli i serce.

Tygodniowy pobyt nad morzem utwierdził mnie w przekonaniu, że w końcu znalazłam pracę, która w pełni mnie satysfakcjonuje.

Czerwiec 2019

5 czerwca po raz kolejny pojechałam nad ukochany Bałtyk. Był to mój pierwszy w pełni samodzielny wyjazd. Bardzo dobrze go pamiętam, ponieważ pojechałam chora. Było ciężko, ale wróciłam z poczuciem ogromnej satysfakcji.

12 czerwca poprowadziłam ostatnie zajęcia w szkółce języka angielskiego, a 13 czerwca pojechałam do… Grecji na tak zwane wahadło. Zawiozłam turystów na ich wymarzone wakacje i wróciłam do Polski z grupą, która skończyła swój wypoczynek.

24 czerwca wyniosłam się z wynajmowanego lokalu i zakończyłam swoją przygodę ze szkółką języka angielskiego. Dzień później wyjechaliśmy z Patrykiem w Pieniny, aby świętować naszą 3 rocznicę ślubu.

Końcem czerwca po raz kolejny przejechałam całą Polskę po to by razem z Patrykiem opiekować się dziećmi biorącymi udział w obozie sportowym w Dźwirzynie.

Lipiec 2019

Po powrocie znad morza ruszyłam w świat i resztę miesiąca spędziłam w.. autokarze. Jako początkująca pilotka wycieczek postanowiłam nabrać doświadczenia i pracowałam jako pilot wahadłowy. I tak przez prawie cały miesiąc kursowałam pomiędzy Polską, Grecją, Bułgarią i Czarnogórą. Nie był to łatwy kawałek chleba. Godziny spędzone w trasie, stres związany z sytuacją na granicach, brak snu, zmęczenie… Mimo tego cieszyłam się, że mogłam spędzić kilka godzin na plaży, wejść do morza, zjeść coś lokalnego. Największe wrażenie zrobiła na mnie wizyta w Czarnogórze. Dzięki wyjazdom zakochałam się w tym kraju i wiem, że napewno wrócę tam jako turysta.

Dodatkowo poznałam kilka naprawdę sympatycznych osób dzięki którym moja praca była zdecydowanie łatwiejsza i przyjemniejsza. Do dzisiaj kiedy widzę gdzieś na mieście autokar z napisem THERMO- CAR (przewoźnik z którym jeździłam) to wracają do mnie wszystkie pozytywne momenty i pewnego rodzaju sentyment 🙂

Sierpień 2019

Początek sierpnia spędziliśmy w sklepach intensywnie szukając mebli do naszego domu. Wybór kanapy, krzeseł, stołów i innego wyposażenia znacząco pochłaniał nasz czas.

12 sierpnia rozpoczęliśmy prawdziwy maraton. Pierwsze polecieliśmy z paczką naszych znajomych na Ukrainę. Zwiedziliśmy Kijów oraz Czarnobyl. Nie chce rozpisywać się tutaj na ten temat ponieważ wiem, że jest dosyć kontrowersyjny. W swoim czasie na blogu na pewno pojawi się osoby artykuł dotyczący tego miejsca.

Prosto z samolotu przesiedliśmy się do autokaru i razem pojechaliśmy do Bułgarii. Ja jako pilot, a Patryk jako mój towarzysz podroży. Stwierdził, że fajnie będzie przez 9 godzin poleżeć na plaży 😉 mimo długiej, a nawet bardzo długiej podróży miło spędziliśmy czas w Słonecznym Brzegu.

Po powrocie z pracy przyszedł czas na wyczekane wakacje. Dokładnie 19 sierpnia polecieliśmy na Sycylię. W ciągu tygodnia zwiedziliśmy wschodnią część wyspy. Byliśmy na Etnie, Patryk ćwiczył skoki do turkusowej wody, a ja po raz pierwszy odważyłam się pływać z maską na tak zwanych „głębinach’. Było tak gorąco, że chwilami ciężko się funkcjonowało, ale nasz pobyt na Sycylii był bardzo udany.

30 sierpnia zgodnie z założonym wcześniej planem wprowadziliśmy się do naszego domu! Nie było to łatwe. Patryk wykonał kawał dobrej i ciężkiej roboty, a ja pomiędzy wyjazdami starałam się mu chociaż w niewielkim stopniu pomóc.

Wrzesień 2019

I tak przyszedł wrzesień. Patryk wrócił do szkoły, a ja miałam zaplanowane kolejne wyjazdy.

Po powrocie ze słonecznej Grecji, 7 września pojechaliśmy razem do Sandomierza, Kazimierza Dolnego i Lublina. Był to mój prywatny study tour przed wycieczką, na którą jechałam z grupą w późniejszym terminie.

11 września pojechałam na moje ostatnie wahadło do ulubionej Czarnogóry, a 16 września razem ze szkolną grupą pilotowałam wycieczkę na trasie Zakopane-Kraków. 25 września wróciłam z ( jak się później okazało) mojego ostatniego wyjazdu, który miałam przyjemność pilotować.

Październik 2019

Początek października był jednym z najsmutniejszych momentów mijającego roku. A to dlatego, że spędziłam go w… domu. Czekając na telefon i nucąc w myślach „a miało być tak pięknie…” a wyszło jak zwykle. W październiku nie przepracowałam, ani jednego dnia i było mi z tym cholernie źle. Okazało się, że nadmiar wolnego czasu zdecydowanie mi szkodzi. Byłam totalnie niezorganizowana, a nawet lekko załamana.

Na szczęście mam z tego okresu również kilka bardzo pozytywnych wspomnień. Dwukrotny wyjazd na Słowację, zwiedzanie Orawskiego zamku w języku słowackim co było niezwykle zabawnych doświadczeniem, 3-dniowe świętowanie 50-tych urodzin mojej mamy oraz fantastyczny wyjazd do Budapesztu. Nie mogę nie wspomnieć tutaj również o wyjściu w Tatry na które namówiła mnie moja przyjaciółka. Własnymi siłami, przy szalonym wietrze zdobyłam Starorobociański Wierch znajdujący się na wysokości 2176 m n.p.m.

Dni mijały, a ja zastanawiałam się co by tu ze sobą zrobić. Trochę niespodziewanie tak się złożyło, że 30 października znalazłam ofertę pracy na stronie Kuratorium Oświaty. Dzień później zostałam zatrudniona w szkole podstawowej w Bielsku-Białej.

Listopad 2019

W listopadzie rozpoczęłam pracę na etacie, co było dla mnie całkowitą nowością. Po raz pierwszy od dawna poczułam stabilizację. Nie przypuszczałam nawet jak bardzo jej potrzebowałam. Kto zna mnie bliżej ten wie, że kiedyś nie chciałam pracować w szkole państwowej, ale jak to mówią kobieta zmienną jest 😉

Z dnia na dzień wszystko się uspokoiło i nagle wszystkie męczące mnie myśli odpłynęły.

Grudzień 2019

I tak z początkiem grudnia rozpoczęło się po prostu życie. Poukładane i stabilne, ale z nutką szaleństwa- tak żeby nie zrobiło się zbyt nudno.

15 grudnia wybraliśmy się z Patrykiem na Jarmark Bożonarodzeniowy do Wiednia.

Natomiast na trzy dni przed Wigilią sprawiliśmy sobie gwiazdkowe prezenty- rowery trekingowe na których zamierzany w sierpniu objechać całą Polskę!

Kilka słów podsumowania

Bliżsi i dalsi znajomi z przekąsem pytają.. a co z pilotażem? Sama czasami myślę, że za szybko się poddałam. Mogłam przecież iść do biur, szukać, wysyłać CV. Mogłam, a jednak tego nie zrobiłam. Po raz kolejny poszłam w totalnie innym kierunku.

Czy żałuje swojej decyzji?

Nie! Wszystko co robiłam i co robię uczy mnie nowych rzeczy. Z każdym kolejnym krokiem jestem silniejsza, bogatsza w nowe umiejętności i doświadczenie oraz bardziej pewna siebie. Jestem pewna, że przyjdzie taki czas kiedy połączę moją pracę i zainteresowania. W końcu nauczyciele mają naprawdę wiele wolnych dni, które można dobrze spożytkować 🙂

Może ten wpis jest nieco chaotyczny, ale mam nadzieję, że zainspiruje chociaż jedną osobę. Zainspiruje do tego, żeby nie bać się zmian i odważnych decyzji. Palny i pragnienia każdego z nas zmieniają się z roku na rok. Uważam, że nie ma w tym nic dziwnego.

 

A jaki był Twój 2019 rok?

Koniecznie daj znać w komentarzu!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *